Notoryczna bezradność

Często spotykam osoby notorycznie bezradne. Są miłe, często lubiane w towarzystwie, z każdą osobą mają doby kontakt i unikają konfliktów. Jednak swoim zachowaniem często wymuszają na innych pomoc.

Osoba taka nie poprosi bezpośrednio żeby ją wyręczyć. Będzie bardzo chcieć coś zrobić, nawet Ci pomóc, jednak nie będzie wiedziała jak. Rozłoży bezradnie ręce, zrobi oczy jak Kot w Butach ze Shreka i poczeka aż zrobi się samo. Czyli ktoś się zlituje i z własnej woli ją poratuje.

Wszyscy z otoczenia takiej osoby będą dokładnie poinformowani, że osoba ta jest bardzo zajęta, zapracowana, z ustawicznym brakiem czasu na cokolwiek. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że samo rozpowszechanianie tych informacji wymaga poświęcenia kilku godzin dziennie na rozmowy telefoniczne lub wysyłanie wiadomości.

Tylko dlaczego ja ciągle takie osoby spotykam? Otóż, że jestem tak zwaną Panią „fix-it”. Czyli kimś kto w pierwszym odruchu, nawet podświadomie, naprawia, pomaga, rozwiązuje problem. Szczególnie gdy coś jest łatwe.

Koleżanka ma problem z dojazdem (samochód jest za stary, za brudny, popsuło się coś, trzeba wyjechać z garażu a to trudne, itd.) – podwiozę, bo akurat mam po drodze. Okazuje się, że po jakimś czasie jestem już regularną linią luksusowego, darmowego transportu.

Myślę, że tak to jest, że takie osoby – czyli notorycznie bezradne oraz te, które odruchowo pomagają, nawzajem się przyciągają. Na początku bardzo się lubią. Bezradna znajduje zrozumienie i pomoc, a pomagierka spełnia w małych i z pozoru dobrych uczynkach.

Błędne koło.

Jednak przerwać je może tylko jedna osoba, ta która zawsze znajduje rozwiązanie: Pani Fix-it.

Dodaj komentarz